Pod koniec września, przy okazji zajęć związanych z działalnością Fundacji Szklane Pułapki, wybraliśmy się do Magurskiego Parku Narodowego (Beskid Niski). Grupa wyjazdowa składała się między innymi z Hani, Kwacha i mnie (GPT), więc nie mogliśmy przepuścić okazji do odwiedzenia zaprzyjaźnionego górskiego obozu jakim jest Akcja Carpatica.
Miejsce docelowe znajduje się dość blisko dobrej drogi asfaltowej, ale zarazem jest dobrze ukryte za drzewami i szlabanem. Wydaje się, że istnieje tu mała szansa na przypadkowych odwiedzających. Od tego roku obóz AC działa w całkowicie nowej lokalizacji. Organizatorzy mają za sobą burzliwe perypetie związane ze zgodą, a w zasadzie jej brakiem na obozowanie w zeszłorocznym miejscu. To spowodowało, że byłyśmy tak samo pierwszy raz na tym konkretnym punkcie jak stali bywalcy Akcji Carpatica ;) Na miejscu spotkaliśmy kilka znajomych twarzy: Karolinę, Julkę oraz ekipę sławnych Ślązaków. Obrączkował tegoroczny narybek kierowniczy - Kuba Wyka. Okolica obozu kojarzy się nam z tym co mamy na Bukówce: brzozy, wierzby, grzbiet górski o podobnym kształcie do Szczepanowskiego Grzbietu. Różnicę tworzą: węższa niż u nas dolina, wysokie jodły w otoczeniu obozu i rzeka zamiast zbiornika. Oczywiście podobieństwa są pozorne, bo Karpaty to całkiem inne góry, inny region fizycznogeograficzny niż nasze Sudety. Łatwo to zauważyć w rozmowie na temat gatunków będących tutaj pospoliciuchachami: puszczyk uralski, dzięcioł białogrzbiety. Dla nas to wielkie ŁAŁ! 😍 U nas nie spotykane. No i właśnie, podczas naszego pobytu złapał się tylko jeden ptak i to na naszym obchodzie. Nie uwierzycie - dzięcioł białogrzbiety, młody samiec 🥳 Byliśmy zachwyceni, ku lekkiemu zaskoczeniu pozostałych członków załogi 🤪


Przyznam, że Carpaticzanie mają bardzo ciekawy pomysł na ustawienie sieci na obchodzie. Otóż stoją one w jednym wielkim kilkudziesięciosieciowym płocie, który zakręca kilka razy i przechodzi głównie przez łozy, dochodząc niemalże do samej Wisłoki.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz