piątek, 28 sierpnia 2020

Pentada 47 (19-23 sierpnia 2020) - jaskółki siostry burzy

 

Woda w dół, sieci w górę. Metodyczna rozbudowa obu obchodów poskutkowała wyjątkowo dobrym, jak na sierpień wynikiem. Poczytacie dziś o dymówkach, szpakach, i bocianach, ale też tęczy na całe Sudety i wyprawach do Kambodży 😁

Zanim nastąpią barwne opisy, zacznijmy od garści faktów: 326 zaobrączkowanych ptaków z 33 gatunków, 52 retrapy, a także 8 kontroli, w tym jedna zagraniczna 💚 Do pierwszego tysiąca sezonu brakuje zaledwie 4 ptaków.

Pora na pierwszy w tym sezonie wykres - jak plasują się dzienne odłowy na tle wyników z lat poprzednich? Zdecydowanie powyżej średniej:


Pierwsza dziesiątka rzadko nie zaczyna się od fycola, warto więc się przyjrzeć temu:

1) dymówka 92 (absolutnie rekord obozu, bijący prawie dwukrotnie poprzedni: 51)

2) pierwiosnek - 59

3) kapturka - 21

4/5) piecuszek i modraszka - 19

6) kwiczoł - 18

7/8) bogatka i czeczotka brązowa - 10

9/10/...) zięba, rudzik, gajówka i szpak - 7 (szpak po raz pierwszy w historii w Top10)


Przywitaliśmy nowe dla sezonu gatunki: krogulca (1), grubodzioby (3 os., nie w każdym sezonie tu goszczą), brzęczkę (1 os., dopiero 11.  w historii), dzięcioła dużego (1) i świstunkę leśną (1). Zawitały także kolejne dwa gąsiorki i zimorodek.


Z dostawionych według planu sieci największy sukces w tej pentadzie odniosła "Kambodża" - sieć, której jeszcze 2 tygodnie temu nie byliśmy w stanie postawić (za wysoki poziom wody). Mimo ubytku 0,2 mln m3 wody ze zbiornika i teraz nie jest łatwa do kontrolowania, dlatego najczęściej stanowi osobny, trzeci obchód. Oto siedlisko:


Tuż po otwarciu tej sieci przez obóz przetoczyła się potężna burza z silną, choć krótką ulewą i gradobiciem, po czym na niebie rozwinęła się pełna tęcza, którą obserwowali znajomi i przyjaciele obozu w całych Sudetach (patrz: zdjęcie otwierające wpis).

Na tle tęczy zaczęło śmigać coraz więcej jaskółek, aż uformowały tornado nad wierzbowym brzegiem zbiornika. Okazało się, że "Kambodża" znajduje się w centrum noclegowiska dymówek. Ptaki zlatywały się w łozowiska w liczbie co najmniej kilkuset, codziennie między 20:00 a 21:00. Codziennie też 20-25 z nich nocowało w naszym komfortowym, tekturowym hoteliku, już z obrączką na nodze. Wśród prawie setki dymówek trafiły się dwa ptaki z obrączkami: nasza kontrola z 2019 roku, oraz młody ptak z centrali PRAHA 💝


Kładzenie dymówek spać zajmuje sporo czasu. Szczególnie dbaliśmy o patyczki w pudełku, żeby miały "grzędy" do nocowania, oraz o osobne, obszerne worki dla dorosłych ptaków - niech mają jedną noc bez dzieci na głowie, a samcom niech nie gniotą się piękne ogonki. Dzięki temu o świcie radośnie i bez szemrania wylatywały w niebo. Jedynym kosztem tych starań były nasze wieczory spędzone w namiocie obrączkarskim, a nie przy ognisku, zakończone natychmiastowym kładzeniem się do śpiworków.


Zaskoczeniem był nalot innego gatunku, pospolitego w kraju, ale bardzo rzadko łapiącego się u nas w obozie. Emocji przy nim było wiele, a dramatyzm sytuacji najlepiej przedstawia zapis w kronice, oddajemy więc głos załogantce:

RELACJA ZAŁOGANTA - SZPAKI

Stoimy sobie w obozie. Nagle od strony zbiornika słychać szum przypominający dźwięk tonącego Titanica lub podrywających się tysięcy gęsi. Nikt nie wie co się dzieje. Rozglądamy się w popłochu i zaraz jest - potężne stado szpaków przelatuje niziutko nad obozem ogłuszając nas trzepotem setek skrzydeł. W tej samej chwili ze strony obchodu dobiega kwilenie maltretowanego kota. To znaczy jak się później okazało - szpaków w sieci. 

W tym czasie jestem przy namiocie, na nogach mam sandałki. Pobiegłam za głosem kota szpaków, do sieci dotarłam pierwsza. Moim oczom ukazał się straszny widok - ok. 20 szpaków w 2 sieciach wróblaczych. Był to obraz nędzy i rozpaczy. Szpaki wrzeszczały, płakały i darły się. Po kilku sekundach dotarło do mnie, że drą nie tylko się, ale i sieci. Niektóre, jak torpedy, po prostu przelatywały przez sieci zostawiając po sobie wielką dziurę. Inne, zaplątane w sieć rozrywały ją silnymi skrzydłami i uciekały. Dobiega Hania. Obie trzymamy w ręce po szpaku. Nie mamy worków, czekamy na resztę załogi. W międzyczasie patrzymy, jak szpaki masakrują sieć i nasze uszy. Zostało 10 szpaków. Dobiega reszta. Dobiegają worki. Zostało 7 szpaków - po 1 na załoganta. 

7 szpaków w workach. Tyle udało nam się wydobyć. Dziur w sieci jest jednak dużo więcej. Powoli dochodzimy do siebie po szoku. Idę umyć sandałki w rzece...

- Marcela

Trzecim gatunkiem, którego obozowy pobyt warto opisać w tej pentadzie, był bocian biały. Od razu uprzedzam pochopne myśli, że mogliśmy złapać bociana w drapolówkę. Otóż nie, piątka bocianów została naszymi obozowiczami po pobycie w Ośrodku Rehablilitacji Zwierząt w Myśliborzu. Gosia z Emilią przywiozły je (już zaobrączkowane) do obozu, aby zapewnić im spokojny i pełen wygód okres powrotu do natury. Wypuściłyśmy je na nadbukówkowe łąki, tuż koło obozu. Obfitują one w gryzonie i owady (to tu spotkałam w zeszłym roku modliszkę), a w zasięgu wzroku nie ma żadnych linii energetycznych. Traf chciał (a może nawet Przeznaczenie), że w obozie była nas wtedy piątka dziewczyn, każda przytuliła po jednym bocianie, a Kierowniczce wylosował się (z bagażnika) jedyny w tej grupie bocian dorosły:

Podróż w aucie chyba nie była wycieczką ich życia, przez pierwsze minuty bociany rozciągały nogi, skrzydła i szyje, ale potem zgodnie pomaszerowały na łąkę. Dorosły bocian po niecałej dobie pożegnał młodzież i oddalił się, oby w długą i szczęśliwą podróż. Dzieciarnia nie miała więc wyjścia jak tylko radzić sobie samodzielnie, co w grupie okazało się łatwe. Nocowały na stogu zeszłorocznej słomy, w dzień żerowały na łąkach i intensywnie ćwiczyły skrzydła. Przy prawie każdym obchodzie kontrolnie liczyliśmy do czterech. Mam nadzieję, że któregoś dnia już ich nie zastaniemy.

Skoro kilka razy wspomnieliśmy załogę, warto napisać kto w tej pentadzie pracował. Kierowniczyła HSZ, a załogę stanowili: INA, Kasia z Jagną i Patrycją, Marcelina, GPT, Emilia, Asia z Erin, Tosiu, Konrad, Szymon, Benek. Na chwilę odwiedzili nas tez Alina, Kasia i Kostek.

Chyba nie jestem ulubioną kierowniczką załogi, ale co ja poradzę, że lubię, gdy w obozie panuje ład i porządek 😆 Przykładowa scena karcenia Załogi:

Ważnym elementem życia, wartym opisania w każdej pentadzie, jest kuchnia. Tym razem jedliśmy m.in. kotlety a'la schabowe z puree ziemniaczanym i sałatką vinegret, pieczone bataty, barszcz ukraiński (gar na 3 dni). 


Emilia, znana z dobrej ręki do pieczenia, przywiozła ciasto marchewkowo-orzechowe:


Erin, jako dobrze wychowany pies, woli namiot kuchenny niż obrączkarski 😉

 Na koniec relacji wybrani, nieptasi goście z sieci:

Szklarnik leśny Cordulegaster boltonii

Mieniak tęczowiec Apatura iris

Żagnica wielka Aeshna grandis

Relacjonowała: HSZ


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecamy posta

Wrześniowe Kalibracje

Pod nieco zagadkowym tytułem opiszemy co ważnego dla światka obrączkarskiego wydarzyło się w pierwszych dniach września na Bukówce.

Popularne posty