środa, 30 sierpnia 2023

Start sezonu BUKA 2023

W czwartek na miejscu pojawili się pierwsi z najpierwszych, czyli nieuchwytni kosiarze Buki. Nikt nigdy nie wie kiedy się pojawią ze swoimi kosami. Na szczęście zwykle zdarza się to kilka dni przed oficjalnym rozpoczęciem sezonu, gdy jeszcze nikogo nie ma na miejscu. Jedynie rośliny zielne i łubin padają bez życia po ich wizycie. Następnie w piątek po południu Nadkierownictwo spotkało się przy pozajesiennej kryjówce Buki, spakowano jej dobytek na przyczepę oraz do wszystkich dostępnych bagażników samochodowych. Transport wyruszył w sobotę, celując na umówioną godzinę - 9 rano, w znanym miejscu.

Pogoda tego dnia była zdecydowanie niespokojna, dlatego zaraz po przybyciu na miejsce spotkania rozstawiliśmy pachnący nowością i bijący po oczach bielą, namiot kuchenny. Szczęśliwie stary stelaż pasował do nowego poszycia. Chwilę po tym, nie czekając na deszcz postawiliśmy namiot obrączkarski. Jak zwykle trzy krótkie rurki wzbudziły coroczne zaciekawienie wśród jednego z rozstawiających - "a to gdzie?" Tak jak co roku i tym razem trafiły na właściwe miejsce. Następnie rozpoczęły się prace techniczne w podgrupach: składanie regału pod dowództwem jego stwórcy, rozdzielanie pakunków wydawanych przez przyczepowego trola (tym razem był to Elf) do właściwego namiotu, rozkładanie szkolnych... wróć... obozowych ławek, wieszanie tablic, podłączanie Zosi, udział w wyprawie po wodę techniczną do rzeki, udział w wyprawie po wodę pitną do EkoBajki, ogólnie każdy znalazł atrakcję dla siebie. 



Jeszcze przed obiadem zabraliśmy się za przygotowanie miejsca pod sieci i stawianie pierwszych płotów. Póki co rozstawiane sieci były rolowane, zamykane, żeby jeszcze nie łapały ptaków. O obiad zadbał Ogr, przygotowując ryż i sos ze wszystkich warzyw, które pojawiły się w obozie. Po przerwie obiadowej kontynuowaliśmy budowanie suchego obchodu. Pomocna okazała się dostawa kawy prosto w krzaki.


 

Wieczorem jeszcze przed deszczem, tradycji stało się zadość i odbyło się inauguracyjne ognisko. Po przeprowadzeniu ceremoniałów i zjedzeniu pieczonych boczków z cukinii i łódeczek ze świni (tylko ci na diecie nie-wege) przenieśliśmy się pod dach. Towarzyszyła nam romantyczna atmosfera, gdyż prąd był jeszcze spakowany w skrzyni.

Następnego dnia zaklinając pogodę lub udając, że nie pada, pracowaliśmy dalej. Rozpoczęliśmy od rozstawienia Kambodży, przechodząc na mokry obchód. W międzyczasie ekipa domorosłych elektryków rozstawiła panel słoneczny, otworzyła pudełko z prądem i umieściła go w obu namiotach obozowych, a godny wysłannik wyruszył na poszukiwania Tronu.

 


W niedzielę o obiad zadbała Kamila. Upichciła potrawkę curry na poprawę samopoczucia całej ekipy w deszczowo-pochmurną pogodę. 


Wersja z wkładką nie-wege

I tak w skrócie start udał się zgodnie z planem. 

Ekipa startowa (brakuje Ogra, Kamili i Krzyśka oraz tego co robi zdjęcie).
 
Zapraszam do czytania kolejnych relacji
GPT

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Polecamy posta

Wrześniowe Kalibracje

Pod nieco zagadkowym tytułem opiszemy co ważnego dla światka obrączkarskiego wydarzyło się w pierwszych dniach września na Bukówce.

Popularne posty