Noce jasne jak w dzień i ciepłe, jak w dzień. Z relacji z poprzedniej pentady dowiedzieliśmy się, że noce były jasne na skutek pełni księżyca. Otóż jak to w przyrodzie bywa, noce po pełni też są jasne. Przyjemnie było chodzić na nocne obchody, które niestety były bezowocne, a raczej bezptasie... Na szczęście za dnia ptaki dopisały 😁
Było letnio, ciepło, kolorowo. Załoga wielowiekowa, więc atmosfera w obozie była rodzinnie-wakacyjna.
Zacznijmy od ptaków. Wysokie wyniki tej pentady to już nie efekt "otwarcia sieci", tylko solidne natarcie głównie trzech gatunków: pierwiosnka, kapturki i czyża. O ile dwa pierwsze z nich to nasz stały punkt programu, to czyże nie są tak oczywiste - zdarzają się im lata lepsze i gorsze. Poniżej zestawienie pierwszej dziesiątki gatunków:
Ciekawym gatunkiem tej pentady był dzięcioł zielony - dopiero ósmy osobnik w obozie, ale na razie nie pokażemy go, bo niestety załoga jeszcze nie podzieliła się z nami zdjęciem. Niech wam wystarczy ta piecuszkowa impresja ornitologiczna:
Zaobrączkowaliśmy aż trzy kszyki, z widokiem na więcej w kolejnych dniach. Jesienią to najliczniejszy ptak siewkowy nad naszym zbiornikiem i obrączkujemy go prawie corocznie, ale w zeszłym roku nie zaobrączkowaliśmy ani jednego!
Do grona zaobrączkowanych dzięciołów dołączył też dzięciołek: 18-ty dla obozu (w poprzednich latach obrączkowaliśmy od 0 do 3 osobników).
Zaobrączkowaliśmy także drugiego w tym sezonie słowika szarego (20-ty dla obozu), brzęczkę (rzadki u nas, bo ściśle trzcinowy ptak, dopiero 16-ta dla obozu), kolejnego kowalika (15-ty) i niezbyt licznego u nas świergotka drzewnego.
Pojawiły się też kolejne: krogulec, podróżniczek, zimorodek.
Czas na relacje z kroniki:
~ ~ dział "Z pamiętnika Kierownika" ~ ~
29.08 Sonia SLA rozpoczynając dzień od wymienienia imion załogantów dodała: nie wiem czy ktoś (i coś) jeszcze do naszego przyjazdu, bo KOX leserował od prowadzania kroniki, więc opisuję sobotę od godz. 17 [nieładnie panie KOXie]
Na noc nie zwijamy nocnych sieci, Konrad dzielnie bierze wszystkie nocne na siebie, ale nic się nie łapie, pewnie przez niesamowicie jasny księżyc - można było chodzić bez czołówki!
Noc bardzo ciepła, można było spać z otwartym śpiworem.
Uwaga dla tych co nie jadają kolacji - teraz będzie o jedzeniu 😋
W dzień pstrąga* na obiad były pyszne racuchy z jabłkami.
*wg francuskiego kalendarza rewolucyjnego, polecam poczytać na Wikipedii 👉 linka. Mój dzień urodzin to np. szyszka... przednia zabawa.
Pomimo ruchu w sieciach w ostatni dzień pentady (113 zaobrączkowanych ptaków) znaleziono czas na przygotowanie pysznego regionalnego dania z kresów wschodnich: Na obiad są tarnopolskie kluski drożdżowe [takie pampuchy, ale nie na parze tylko z wody?] Poniżej przepis na porcję dla 6 osób:
- paczka suchych drożdży
- 500 g mąki
- 375 ml mleka (1,5 szklanki)
- 2 łyżki oleju
- sól
Wszystkie składniki wymieszać, odstawić do wyrośnięcia (~40 min.). Wrzucać łyżką na posolony wrzątek, tak jak kluski kładzione.
Smakowały wybornie ze smażoną na maśle cebulką. Myślałam, że dużo zostanie, ale zjedliśmy prawie od razu.
Jeszcze dwa kolorowe talerzyki dla was:
Ładna pogoda sprzyjała porządkom w obozie, urządziliśmy Wyprawę po Wodę w której wesoły udział wzięły także dzieciaki. Nie jest to trudna robota, a w ciepły dzień wręcz przyjemna, bo można schłodzić się w rzece. Złotna na odcinku przy moście nie wygląda może ciekawie, przez obudowanie betonowym korytem, ale jest bezpieczna, dostracza nam wodę do mycia i bardzo ją lubimy.
Nad rzeką spotkaliśmy kilku "lokalsów": ropuchę szarą i gąsienicę trociniarki czerwicy:
Z kolei z sieci wyciągnęliśmy (na szczęście całą i zdrową, choć mocno zaplątaną) kałużnicę:Coraz dłuższe wieczory pozwoliły na uruchomienie nieco zakurzonego kącika obozowego gracza 😊🎲
Zamykamy relację pytaniem zadanym na koniec pentady: Co robi tarka?
Skoro na chlipanie wyrazem dźwiękonaśladowczym jest "chlip chlip", to co robi się na tarce?... Stanęło na "cieru cieru".
Relacjonowały: GPT i HSZ



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz